#036 - TYLKO W DOBRĄ STRONĘ

...czyli o zmianach na lepsze



W poprzednim poście wspomniałam o zmianie kodu pocztowego. Tak, dokładnie. Przeprowadziłam się! Wreszcie, nareszcie. Szczerze to nie mogłam doczekać się tego dnia. Chociaż nie powiem, trochę martwiłam się jak przenieść prawie rok mojego życia na drugi koniec miasta. Na samym początku pomyślałam, że przeprowadzę się tramwajem - teraz stukam się po głowie i mam nadzieję, że nigdy w życiu nie przyjdzie mi tak samo głupkowaty i beznadziejny pomysł. W trakcie pakowania ilość toreb, siatek, plecaków i innych pudełek przerosła spodziewaną normę. Chociaż usłyszałam, że to i tak nie jest dużo. Nie chcę wiedzieć w takim razie, ile to jest dużo - chociaż pewnie dowiem się podczas kolejnej przeprowadzki. W każdym razie trochę Wam o tym opowiem. I nie tylko, bo zmiany podziały się na różnych płaszczyznach.


Zdecydowałam, że skoro nie czuję się szczęśliwa, albo przynajmniej nie krążę po orbicie planety szczęścia - muszę coś zmienić. Jesteśmy tak parszywymi istotami i zmian boimy się jak ognia. Brzmi świetnie. Zmieniłam miejsce zamieszkania i pracę. Światopogląd przy okazji też. Wyjście poza strefę komfortu? Idę. Spakowałam się i wyszłam. Dosłownie. Zmiany są cudowne. Szczególnie te na lepsze. Mimo że nic łatwo nie przychodzi. Złota zasada zmian. Dowiedziałam się też, że bardzo nienawidzę przeprowadzek - a raczej sobie przypomniałam. Owa przeprowadzka była trzecią w mojej karierze. Zdecydowanie nie ostatnią.


Umowa wynajmowanego przeze mnie pokoju dobiegała końca. Zdecydowałam, że nie chcę zostawać w obecnym stanie położenia i wolę zmienić współrzędne geograficzne. Myślę, mówię, robię. Tak samo z pracą. Zdecydowałam, że chcę czegoś innego. Pomyślałam, powiedziałam, zrobiłam. Mówiąc szczerze, kosztowało mnie to wiele. Zaczynając od wspomnianej wcześniej strefy komfortu (która szczęśliwe zwiększyła swoją objętość) kończąc na gratisach w postaci stresu (poprzedni wpis). Jednak siedząc sobie teraz w moim nowym pokoju zdecydowanie mogę powiedzieć, że gra była warta całego poświęcenia. Czułam to już siedząc w samochodzie obok wielkiego kartonu ze swetrami. Kocham swetry. Chce więcej.



Naprawdę, zmiany są potrzebne. Dzięki nim możemy się rozwijać, stwarzać możliwości i powody do dalszej drogi. Najgorsze co można zrobić to stać w jednym miejscu i czekać na cud. Cudów nie ma. Na pewno nie tych samoistnych. Cuda stwarzamy sami dzięki właśnie decyzjom, niekoniecznie łatwym. Trzeba iść, przebierać nóżkami. A gdzie? Tylko w dobrą stronę. Aha, i z okazji przeprowadzki kupiłam sobie kwiatka, którego możecie podziwiać na załączonych zdjęciach. Mam też zamiar zająć się ogrodnictwem. Myślę, że goździk to dobry początek (edytując wpis kilka dni później stan ilości kwiatków na parapecie się odrobinę zwiększył. Mam już trzy! Nic i nikt mnie nie powstrzyma przed zakupem kolejnych, haha).
Widzimy się w kolejnym wpisie - zaplanowałam wiele, wiele różnych tematów, które chcę poruszyć i nie mogę się doczekać, kiedy tu wrócę!



21 komentarzy:

  1. Czasem takie zmiany odwracają nasze życie o 180 stopni :) W takim razie czekam na kolejne wpisy :) Mam nadzieję, że już niedługo :)

    pozdrawiam!
    ~ mój blog ~

    OdpowiedzUsuń
  2. Poopowiadaj coś więcej o tym nowym miejscu! ;)
    Życzę samych najlepszości w nowym miejscu zamieszkania !

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że zmiany wyszły Ci na dobre. Ja mam ich i siebie dużo mniej. Głównie zmieniam podejście do życia. Miejsce życia nieco później. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dobrze jest wprowadzać zmiany :)
    Cudowne zdjęcia :D
    Pozdrawiam i zapraszam na:
    maggie-fashion-style.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Zmiany to coś czego nam potrzeba, a niepotrzebnie się tego boimy! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Będąc na studiach przez 5 lat przeprowadziłam się 5 razy :) To świetne doświadczenie i z pewnością gdybym mogła, na pewno bym to powtórzyła :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zmiany są potrzebne, ehh ja od kilku lat szukam mieszkania, ale chociaż wylicytowałam zmianę paneli górnych w łazience <3 Teraz tylko wylicytować zmianę całej łazienki muszę :D Jeśli potrzebujesz jakiś porad co do ogrodnictwa to wal śmiało, co prawda mi bliżej do projektowania ogrodów i zielarstwa niż do domowych roślin, ale i z tym może będę mogła pomóc ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zmiany są potrzebne. to prawda, nie można stać w miejscu, trzeba działać, działać, jeszcze raz działać :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nie wiem czy bym odważyła się na takie duże zmiany, ale wyprowadzić też się chce. :)

    http://justdaaria.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię zmiany, nie cierpię monotonności :D
    Pozdrawiam!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. wow, gratuluje tak odwaznej decyzji! zmiany wedlug mnie zawsze sa dla nas na plus ;p

    co powiesz na wspólną obserwację? ja już i to z ogromną chęcią, buuziaczki!
    https://justemsi.blogspot.com/2017/07/witajcie-przygotowaam-dla-was-nieco.html

    OdpowiedzUsuń
  12. też nienawidzę przeprowadzek:/
    takie zmiany są potrzebne, szczególnie jeśli dzięki nim czujemy się lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super napisany post:)
    Zapraszam do nas:
    protistskitchen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Genialnie piszesz. Tak przyjemnie, wszystko ma swój ciąg.
    Ja uwielbiam zmiany, to dlatego cały czas chce ścinać włosy jakoś inaczej, cały czas zmieniam styl... to podobno nienormalne (tak mówią), ale ja lubię tą nienormalność !
    Przeprowadzka tramwajem??? Wow, ja bym nie dała rady!
    Obserwuje, bo super blog! Mega mi się spodobał.
    Jakim aparatem fotografujesz?


    Zapraszam też do mnie
    Gradiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Ostatnio też się przeprowadziłam (moja 5 przeprowadzka) i też szczerze tego nienawidzę. Jednak uczucie posiadania wszystkiego, czego się chce jest tego warte :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czasami różne zmiany w naszym życiu są bardzo potrzebne, nawet takie jak przeprowadzka. Zmieniają nasze życie, ale to dobrze, bo nie jest takie monotonne.
    Piękne zdjęcia! <3
    Mój blog - klik!

    OdpowiedzUsuń
  17. Takie pozytywne zmiany lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Przeprowadzka i zmiana pracy to duże zmiany, ale dałaś radę. Świetny i bard
    zo mądry wpis :)
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajnie, że się udało, ładnie napisane ;).
    http://modoemi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Widzę, że moje zmiany przy Twoich to maleństwa :)
    Ja przeprowadzki lubię tylko w momencie dekorowania nowych pomieszczeń :)
    paulan-official-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń