#035 - DOSYĆ TEGO

...czyli najwyższy czas powiedzieć nie



Ja i stres przyjaźnimy się już od pewnego czasu. Tak właściwie to on się przyjaźni ze mną, bo ja nie powiem, żebym była zadowolona z tej znajomości. Stres decyduje, kiedy się widzimy - a widzieć się chce codziennie, przez większość dnia. W nocy też mnie odwiedza. Sny zamienia w koszmary, psuje jakość mojego czasu na odpoczynek, Rano pyta mnie ciągle, czy jestem gotowa na kolejny dzień. Czy nauczyłam się na kolokwium zaliczeniowe, które oczywiście będzie bardzo trudne. Dopytuje się, czy przeanalizowałam dokładnie każde zagadnienie. Odpowiedź jest oczywista - nie. To sprawia mu jeszcze większą radość. A w pracy dobrze? Chyba znowu ci nie wyjdzie, ale nie martw się. Nie martw. Potem zaczyna zalewać mnie kolejną dawką niepewności. Rachunki zapłacone? Znowu nie kupiłaś tej potrzebnej rzeczy. Za droga? Kupisz - dużo wydasz. Nie kupisz - przecież tego potrzebujesz. Zmieniasz mieszkanie widzę. Dobrze. Zaraz znajdziemy milion różnych zagadnień, którymi będziesz mogła się zacząć zamartwiać. I tak przez ostatnie trzy miesiące. 

Powiedziałam dosyć. Zauważyłam, że chodzę spięta cały czas. Wiecznie się czymś zamartwiam. Mój organizm na niektórych płaszczyznach odmawia posłuszeństwa. Jestem pewna, że wszystkie niedogodności życiowe, których ostatnio doświadczam spowodowane są stresem. Dobra, może nie wszystkie, ale większość z nich. Wiem też doskonale, że nie jestem jedyna w tej bajce. Zwierzając się moim bliższym i dalszym znajomym dowiedziałam się, że stres jest powszechnie obecny w życiu każdego. Wiadomo, codziennie zmagamy się z pierdołami życiowymi. Niestety zaczęłam się  faktycznie martwić, kiedy zauważyłam jak bardzo szkodliwe wpływa stres na moje ciało i duszę. I powiedziałam mu dosyć, 



Nie mówię, że pokonałam stres. Jestem ogólnie typem człowieka, który łatwo się denerwuje i przejmuje, kiedy traci kontrolę. Zdecydowanie wolę prowadzić, niż być pasażerem. Są wyjątki od reguły, ale rzadko. W życiu, które uprawiam ostatnio to ja decyduję co i jak. Aż wkradł się stres. Zaczęłam podejmować mniej lub bardziej poważne decyzje. Odpowiedzialność, które za nimi idzie również spadła na moje barki. Podczas rozmowy telefonicznej bardzo bliska mi osoba powiedziała, że mój głos cały czas się załamuje. Nie tylko on, ja również. I powiedziałam dosyć.

Stres będzie zawsze obecny w naszym życiu. A przynajmniej w moim. Jednak z natury jestem wojowniczką, udowodniłam to sobie i innym wiele razy. Teraz nie mogło być inaczej. Walka jest ciężka, jednak cena wygranej jest warta tej bitwy. Zaczynając od początku. Nikt nie zajmie się nami lepiej, niż my sami. Pisałam to już tutaj kiedyś, napiszę znowu. Jeżeli czujemy, że stres zjada nas od środka musimy przede wszystkim znaleźć stresory obecne w naszym życiu. Nawet te najmniejsze.  I je unicestwić. Wiadomo, że nie zwolnimy się z pracy, czy nie rzucimy studiów, bo stresuje nas kolokwium. Chodzi bardziej o podejście do sprawy. Mniej paniki, więcej rozwagi. Brzmi łatwo. Ciężko wprowadzić w życie.


Niestety tak naprawdę wszystko ma ogromny wpływ na nasz poziom stresu. Piszę to z własnego doświadczenia. Znajomi, praca, uczelnia/szkoła, ogólne otoczenie, w którym się znajdujemy. Czasami trzeba zrobić krok do tyłu, żeby potem z łatwością robić trzy do przodu. Piszę jak jakiś kołcz, nieprawdaż? Blog jest dla mnie niesamowitą formą terapii. Rozpisując się tutaj na różne gnębiące mnie tematy czuję, jak większość problemów chociaż na chwile znika. Szczególnie, kiedy wracam do poprzednich wpisów i widzę ogromny progress, który zrobiłam na przestrzeni minionych miesięcy. Czasami naprawdę warto powiedzieć sobie dosyć. Usiąść samemu ze sobą, wziąć kilka głębokich wdechów i zwolnić tempo. Warto o tym nie zapominać.

Tak jak napisałam na samym początku, jestem w trakcie zmiany swojego miejsca zamieszkania. Miasto zostaje, zmienia się jednak ulica, kod pocztowy i pokój. Więcej o tym pewnie w kolejnym wpisie. Przynajmniej taki jest plan. Co do zdjęć chciałam się pochwalić jaką ładną fryzurę zrobiła mi koleżanka. A ja myślałam ostatnio nad ścięciem włosów (znowu). Chyba jeszcze się powstrzymam!

28 komentarzy:

  1. Strasznie podobał mi się ten post mimo, że sama ze stresem mam niewiele wspólnego. Nie pamiętam nawet kiedy ostatnio naprawdę się czymś stresowałam. Piszesz w tak miły i przyjemny sposób, że aż trudno się oderwać. Do tego te cudne zdjęcia, ajć! Ciesze się, że w jakimś stopniu udało Ci się pokonać to co Cie dręczyło i że potrafisz mówić DOŚĆ.

    http://the-fight-for-a-dream.blogspot.com/2017/06/haul-rossmann-49.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Trafiłaś w sedno! Chociaż ja z reguły staram się do wszystkiego pochodzić ze spokojem i opanowaniem ostatnie tygodnie są dla mnie jedną wielką nerwówką. I wiess co? Wchodzę w to razem z Tobą! Też mówię dość! :)
    Miłego dnia i powodzenia! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja na szczęście mało się stresuję, ale moja babcia jest mistrzem znajdowania sobie przyczyn do stresowania się i niestety ma przez to problemy z ciśnieniem. Warto czasem odpuścić i jeśli to możliwe - stwierdzić "co ma być, to będzie".

    pozdrawiam!
    ~ mój blog ~

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post z bardzo fajnym przekazem :)
    Zdjęcia na Twoim blogu są perfekcyjne , OBSERWUJE :)!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja niestety też mam problemy ze stresem, dlatego cieszę się z wakacji. :)

    http://justdaaria.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. oj ja takze w swoim zyciu sie duzo stresuje :( i blog (podobnie jak u ciebie) to taka mila odskocznia od tego wszystkiego, to to co mi sprawia radosc :)
    PS cudowna fryzura! <3

    co powiesz na wspolna obserwacje? ja juz i to z ogromna checia
    nowy post
    http://justemsi.blogspot.com/2017/06/stars-are-among-us.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Sama próbuję walczyć ze stresem, ponieważ przez ostatni rok chodziłam bardzo spięta i prawdę mówiąc nadal tak jest. Z natury również jestem wojowniczką i pomimo, że udowadniłam to innym wiele razy oni i tak próbują mi podciąć skrzydła. Zgadzam się z Tobą, że cena wygranej jest warta tej bitwy. Pozdrawiam ♥ wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Amazing post dear :)
    I following you :)
    Follow me back :)

    cleopatrassecret.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja staram się podchodzić do wszystkiego na luzie, ze spokojem. Rzadko się czymś naprawdę stresuję.
    MÓJ BLOG - KLIK!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja ze stresem sobie kompletnie nie radzę:/
    świetna fryzura!:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czułam się, jakbyś pisała o mnie... :o Piękne słowa, świetne zdjęcia, genialny wpis! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Amazing post dear! :)
    I following you, follow me back! <3

    cleopatrassecret.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. I LOVE THIS !

    OOTD NEW POST

    Check out my ♥Instagram ,Bloglovin

    Stay Gold

    p.s follow for follow ?

    OdpowiedzUsuń
  14. Powodzenia w walce ze stresem kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie ma co się stresować. Piękna fryzurka :)
    Świetny post, czekam na kolejne!
    Pozdrawiam i zapraszam ♥
    https://marianna-i-kot.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetnie napisane! Genialnie przygotowany wpis i cudowne zdjęcia <3

    Pozdrawiam ♥
    Yudemere
    PS: Na blogu właśnie trwa konkurs - do wygrania KYLIE JENNER LIP KIT x3
    

    OdpowiedzUsuń
  17. Love your post dear ♥
    If you want check out my blog.I write about fashion,beauty and lifestyle . Maybe we can follow each other and we can be great blogger friends !

    http://herecomesajla.blogspot.ba/

    OdpowiedzUsuń
  18. Cudownie piszesz! ♥
    Jeszcze chyba nie spotkałam się z żadną osobą, która tak prawdziwie pisze <3
    Zdjęcia - genialne! *_*
    Pozdrawiam, miłego dnia! :*
    Oliwia Felkel - KLIK (ZAPRASZAM NA NOWY POST)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja na drugie imię powinnam mieć stres - zawsze przez pracę mam taki stres że aż cała drze, ba nawet w śnie umiem się stresować, a że mam poryte sny to tym gorzej dla mnie, na szczęście jest zielona herbatka i konsultacje u psychologa, które nie raz dają mi odprężenie, którego brak mi w pracy (zwłaszcza jak mi dowalą 2 tyg. po 5-12 godzin pracy + nadgodziny - wtedy to książkami rzucam). Ze zmianą fryzury też myślę, ale ja już muszę ściąć bo mam włosy do pasa.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mnie stres chyba nie lubi (jeszcze), bo dotychczas nie miałam z nim najmniejszych problemów. Tobie życzę powodzenia w walce ze stresem :)
    http://paulan-official-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Powodzenia w walce ze stresem - to chyba taki przeciwnik, że nie idzie go pokonać raz na zawsze, ale trzeba małymi kroczkami wprowadzać zmiany. Powodzenia w przeprowadzce, przepiękne upięcie włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja umiem się stresować nawet małymi rzeczami. Coś co w sumie nie ma dla mnie największego znaczenia i tak jest stresujące. Może jest to dziwne, ale niestety tak jest. Nie mam jeszcze sposobu jak sobie z tym dobrze radzić.. Bardzo ciekawy pomysł na wpis :)

    klaudia-niescioruk.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten post daje tak do myślenia, jest świetny!!

    Uśmiech dla Ciebie i miłego dnia! :)
    Zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  24. Właśnie zauważyłam, za co jeszcze lubię wakacje - duuużo mniej stresu.
    modoemi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja walczę ze stresem. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się go całkowicie pokonać :)
    Obserwuję :) Mój Blog - klik!

    OdpowiedzUsuń