#027 - DOBRZE, ŻE JESTEŚ, BLOGU



Nie wiem czy to już szczyt narcyzmu, czy po prostu efekt niespania (znowu zarwałam nockę z własnej głupoty - nie róbcie tego w domu), ale zaczęłam przeglądać (i czytać) swoje stare posty. Doszłam do ciekawego wniosku. Założenie bloga było świetną decyzją. Bardzo miło było cofnąć się w czasie - kilka miesięcy. Przeczytać co miałam wtedy w głowie i jak ciężko pracowałam nad tym co mam teraz. Dokładnie mam tutaj na myśli całą przeprowadzkę. Pisałam o tym teoretycznie w każdym wpisie - niedosłownie, bo chciałam zachować wszystko w tajemnicy, aby nie zapeszyć. Oczywiście, jako autorka treści i myśli, czytając wpisy jeszcze raz doszukałam się wielu innych rzeczy, które mnie trapiły i cieszyły w tamtym czasie. Mówią, żeby żyć chwilą. Pewnie maja rację. Jednak jestem bardzo sentymentalnym człowiekiem.


Patrząc na moją fotograficzną karierę - robię zdjęcia już od kilku dobrych lat. W ciągu tego czasu zrobiłam mnóstwo zdjęć. Nie jestem w stanie ocenić jak wiele. Zdążyłam zabić moją pierwszą lustrzankę (migawka zwyczajnie wyzionęła ducha). Na chwile obecną na moim dysku folder zdjęcia zajmuje 63 GB i wychodzi na to, że założyłam go we wrześniu poprzedniego roku. Doliczając do tego dwa dyski zewnętrzne po 500 GB (oczywiście zapełnione) plus mnóstwo płyt CD, na których znajdują się same początki początków mojej kariery fotograficznej. Wynikiem moich obliczeń jest to, że zatrzymywanie wspomnień jest dla mnie niesamowicie ważne. Nie jest tajemnicą dla osób, które znają mnie odrobinę bliżej, że mam problemy z pamięcią. Walczę z tym, jednak zapominam o wielu rzeczach złoszcząc znajomych i samą siebie. Gdyby nie zdjęcia - zapomniałabym pewnie o tych wszystkich cudownych mniej i bardziej chwilach. Tak samo z postami na blogu. Niesamowicie sprytna droga do zatrzymania czasu w kilku słowach. 



Większość moich postów powstało napisanych na kolanie, na żółtych karteczkach biurowych czy tak jak ten - po nieprzespanej nocy i mocnej kawie, kiedy już się poddałam i stwierdziłam, że nie dam rady zasnąć. Ten przypływ myśli i złudnej energii z samego rana zawsze mnie bawi - pewnie po skończeniu pisania posta padnę na twarz i nigdy już nie wstanę. Ale do brzegu. Chciałabym zachęcić Was do zatrzymywania wspomnień. W moim wypadku jest to już obsesyjne - robię po dziesięć zdjęć tego samego, żeby raz zdjęcie zrobić idealne a dwa sukcesywnie zapełniać miejsce na wszystkich urządzeniach jakie posiadam. Nie rozumiem ludzi, który nie robią zdjęć. Domyślam się, że ci, którzy zdjęć nie robią patrzą na mnie tak samo jak ja na nich. Gdyby nie fotografia moje życie byłoby niepełne. Czuję to teraz. Może zrobię kiedyś post o moich początkach w fotografowaniu, jednak najpierw musiałabym wrócić do domu domu (domu), aby móc pogrzebać na dyskach i w szufladach. Chociaż z drugiej strony taki ekshibicjonizm fotograficzny wywołuje u mnie swego rodzaju dyskomfort - mam przed oczami pierwsze zdjęcia, które zrobiłam. Zastanawiam się, czy to efekt zmęczenia czy one były faktycznie tak straszne. Raczej obie te rzeczy.


Najfajniejsze, że za jakiś czas pewnie znajdę ten post i go przeczytam. Pewnie walnę się w czoło i powiem sama do siebie jakim głupkiem byłam zarywając znowu kolejną noc (mam nadzieję, że wtedy moje pory snu będą już doprowadzone do ładu). Olciu z przyszłości, ogarnij swoje życie, ja cie bardzo proszę. Tymczasem, jako Olcia z teraźniejszości, wypiję herbatę. Lubię cię, mój blogu. Dobrze, że cię założyłam.



P.S. Dzisiejszy wpis sponsorowany jest zdjęciami, które zrobiłam na samym początku października z Richardem. Jeżeli mam być szczera to te zdjęcia również były inspiracją do tego wpisu, jednak dlaczego zachowam to dla siebie. Mam nadzieję, że spodobają się Wam tak samo jak podobają się mnie. Mieliśmy idealną pogodę do zdjęć, trafiliśmy też na przecudowny zachód słońca. Uwielbiam to miasto.



30 komentarzy:

  1. Post o początkach fotografowania byłby świetny, a zdjęcia są po prostu prześliczne! Nie mogę przestać na nie patrzeć *.*
    Mój blog: Recenzje filmów. Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Już czekam na ten post o początkach :)
    Zdjęcia w tym poście są cudowne. Myślę, że mogłabyś zmienić nagłówek, bo ma się on nijak do Twoich zdolności fotograficznych (oczywiście to tylko moja mała, subiektywna ocena i za razem rada).

    💦 YOZIZIRA.BLOGSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjęcia robisz cudowne ;) Jesli to kochasz rozwijaj się dalej w tym kierunku ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super zdjęcia! Pozdrawiam!:)

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj tak jest zawsze. Ja niedawno przeglądałem wszystkie swoje zdjęcia w celu oddania ich do wywołania. Matko, do części nawet przed własna żoną się nie przyznawałem rękami i nogami odpierając prawdę, że zrobiło to moje oko i mój palec. Masakra takich gniotów to nawet naćpana kura nie robi.
    Jednak jest to zwykła i prosta droga do tego co jest teraz. Gdyby nie tamte zdjęcia, nie byłoby tych co teraz jesteśmy w stanie zrobić. Prawdopodobnie za 4 lata Ty spojrzysz na swoje zdjęcia z dzisiaj, ja na swoje i również z niedowierzaniem stwierdzimy, że ta porażka to nasz osobisty umysł stworzył.
    64Gb w 1 rok? Szacun!! Choć może jakby maj nie kasował nieudanych zdjęć to też by tyle wyszło. Zatrzymuję tylko te, które uznam za udane. Reszta do śmieci.
    10 zdjęć 1 rzeczy... i tak nie jest źle. Ja potrafię 2-3 godziny walczyć o 1 dobre ujęcie. I nie zawsze się to udaje w 100% zrealizować. Nie zawsze jednak jest czas na kolejne eksperymetny.

    OdpowiedzUsuń
  6. ps. Z niecierpliwością oczekuję na post o tym jak zaczynałaś. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie miec taki pamietnik, gdzie mozesz zobaczyc siebie z innej perspektywy, straszej, bardziej doswiadczonej widzimy swoje bledy oraz to jak bardzo sie rozwinelismy. Za pare lat spojrzymy na te rzeczy inaczej niz teraz, fajna pamiatka ale rowniez pokazanie jak wielką prace wkladamy w swój rozwoj, zrobilas mase zdjec i pewnie za roku ta liczba sie podwoi!

    OdpowiedzUsuń
  8. Też jestem bardzo sentymentalna. Taki blog to naprawdę świetna rzecz. Patrząc na swoje stare posty, widzimy to, co było kiedyś. Pozwalają nam przypomnieć sobie chwile z przeszłości. Też uwielbiam zatrzymywać wspomnienia na fotografiach. U ciebie jest to widzę ogromną pasją ! A zdjęcia są naprawdę świetne !

    ns-w-zwierciadle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też uwielbiam czytać moje posty, które kiedyś pisałam, to niesamowite, że można wrócić i przeżyć to jeszcze raz, przypomnieć sobie emocje i co się działo :)
    O wow to pamięci sporo zajęłaś, ja zawsze robię selekcje zdjęć, nawet kilka razy, bo znając mnie i moją pamięć to wszzystkie dyski i pendrive bym pogubiła. Dlatego cieszę się, że na laptopie mam 1T, więc jeszcze mogę szaleć.

    Niesamowite zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czasem fajnie jest wrócić do starszych postów czy zdjęć i powspominać trochę. :)

    http://justdaaria.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Efekt przerobienia dwóch ostatnich zdjęć jest świetny.. Jak go wykonałaś ? :)
    ja sama lubię pobawić się w fotografa, ale brak profesjonalnego sprzętu ;)

    xclaudia-wojcik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Robisz przepiękne zdjęcia *.* Sama coś tam fotografuje, ale nie tak jak ty ;)
    Pozdrawiam!
    Mój blog KLIK :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Także jestem bardzo sentymentalna, więc rozumiem Ciebie.
    Masz bardzo ładne tło na zdjęciach, można się zakochać w takich kolorach.

    http://amlodzinska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Warto mieć taki zakątek wspomnień ! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne zdjęcia!
    Dla mnie Blog również stał się częścią życia- może bardziej przeglądem życia. Kiedyś pisałam pamiętnik, teraz prowadzę bloga:-)
    lovecreation.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Tez robię dużo zdjęć bo uwielbiam je potem oglądać ;)
    mój blog, hooneyyy

    OdpowiedzUsuń
  17. Sama kiedyś przeglądałam swoje Stare posty jeszcze z innego bloga. Uśmiałam się jak nie wiem. Widzę postęp, ale warto od czasu do czasu wrócić do rzeczy od których się zaczynało ;)
    Pozdrawiam
    Kaktusowy Sad KLIK

    OdpowiedzUsuń
  18. po twoim poście wywnioskowałam sobie trochę o moim blogu, dałaś mi takiej smykałki. blog to miejsce w którym możemy zapisywać wszystko, przede wszystkim nasze wspomnienia i ty mi to uświadomiłaś. kocham robić zdjęcia, jednak zawsze, przy każdej sytuacji która ma miejsce mam spóżniony zapłon i kiedy już jest po wszystkim przypominam sobie że przecież nie porobiłam sobie zdjęć. Niestety. to się musi definitywnie zmienić. zdjęcia wolę w wersji papierowej, najlepiej w albumie albo na ścianie, ale jeżeli miałabym wywoływać tyle zdjęć to bym zbankrutowała, dlatego blog to równie dobra forma zatrzymywania czasu. strasznie się cieszę że wpadłam na twojego bloga, zostaje na dłużej :)
    pozdrowionka
    Mój BLOG

    OdpowiedzUsuń
  19. Śliczne zdjęcia. Też jestem takim sentymentalnym człowieczkiem. I co do postów pisanych na kolanach, w środku nocy - w sumie takie posty są najlepsze! Ja wpadam na najlepsze pomysły w czasie jazdy autem albo przed snem ;)
    M Ó J B L O G

    OdpowiedzUsuń
  20. Zdjęcia piękne :) 63 GB? U mnie tak było z muzyką - miliardy płyt, na szczęście jest spotify i nie musze już płyt zgrywać na komputer.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja też kiedyś czytałam swoje stare post :D

    Zapraszam: http://velina-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Lepiej zarwać nockę w domu, niż poza nim ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Przepiękne zdjęcia <3 ja też lubię sobie powspominać.
    http://modoemi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. I also sometimes read old posts))
    Beautiful photo!
    Have a good day!
    www.recklessdiary.ru

    OdpowiedzUsuń
  25. Matko, zakochałam się w zdjęciach! Są naprawdę genialne. Od dawna marzą mi się podobne przy zachodzie słońca, ale trudno u mnie w mieście o takie miejsce gdzie ładnie by to wyglądało

    http://the-fight-for-a-dream.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń