#025 - MOJE MOTYWACJE - KRZYSZTOF GONCIARZ WE WROCŁAWIU


Zabawne jest to, że nigdy nie wiem, kiedy przyjdzie mi wena (i ochota) na przygotowanie wpisu. Kiedy siedzę, i myślę, że nigdy już nie będzie dla mnie ratunku owe dwie panie przychodzą niespodziewanie. Wtedy ja grzecznie odpalam blogspota i zaczynam coś klepać. Dzisiejszy wpis napędzany jest poniedziałkowym wydarzeniem (14.11), kiedy to miałam okazję spotkać się z człowiekiem, który wywarł i wciąż wywiera na mnie ogromny wpływ, jest równeż dla mnie ogromną inspiracją. Spełniłam swoje małe marzenie - chociaż zastanawiając się, nie wiem, czy było ono AŻ TAKIE małe. Czekałam na to bardzo długo. Ale zacznijmy od samego początku. Tak ciężko ubrać mi to wszystko w słowa, do tego jeszcze jakoś uporządkować. Niesamowicie ekscytuje mnie to wszystko i pisanie wcale nie zmniejsza moich szalonych iskierek w oczach. Spróbuję się uspokoić i przygotować wpis. Tak zrobię.



Może niektórym z Was rzuciło się na uszy nazwisko Gonciarza. Jeżeli nie, to bardzo miło mi Wam go przedstawić. Znalazłam Krzysia w internecie jakieś półtora roku, może dwa lata temu. Nie jestem w stanie stwierdzić dokładnie, jednak na pewno minęło już sporo czasu (chociaż patrząc na fakt, że tworzy na youtubie od 2011 trochę późno go znalazłam). Na samym początku oglądałam jego kanał komediowy Zapytaj Beczkę, później odkryłam jego drugi kanał - z filmami podróżnoczo-lifestylowymi. Nie jest to tajemnicą, że taka tematyka porywa mnie od razu. I porwała. Na co dzień Krzysztof mieszka w Japonii co również niesamowicie mnie fascynuje. Obejrzałam większość, jeżeli nie całość jego filmów. Oglądałam go jedząc obiad, sprzątając pokój, czy po prostu siedząc i podziwiając jego pracę. Zaczęłam zagłębiać się w inne jego projekty, na kolejnym kanale. Kiedy zaczął wypuszczać serię daily vlogów, nieważne gdzie jestem i co robię, zawsze znajdę dziesięć minut, aby obejrzeć vloga. 


Motywacje znajduję w tym bardzo łatwo. Widzę osobę, taką jak ja, robiąc rzeczy takie jakie ja bym chciała. Nie ma w tym większej logiki. Imponuje mi fakt, że ktoś codziennie wstaje z łóżka, z celem w życiu i niesamowitą chęcią na jego realizację, Kiedy to piszę wydaje się to niesamowicie proste, jednak chyba wszyscy wiemy, jak ciężko do czegokolwiek dotrzeć. Samo wstanie z łóżka brzmi jak ogromne wyzwanie, a to dopiero początek. Podoba mi się, że ktoś będąc tak niesamowicie ludzki jest w stanie robić rzeczy tak wspaniałe. 


Jak wspomniałam wcześniej Gonciarz od dwóch lat mieszka w Japonii. Ponad miesiąc temu przyjechał do Polski i zorganizował kilka eventów w większych polskich miastach, aby móc spotkać się z widzami. Siedząc jeszcze na północy Polski, oglądając vloga dowiedziałam się, że zawita we Wrocławiu. Spadłam wtedy z krzesła, jak już wstałam zaczęłam biegać po całym domu strasząc kota i lokatorów swoimi okrzykami radości. Nie mogłam się doczekać, Mieszkając już we Wrocławiu doczekać nie mogłam się jeszcze bardziej. Była chwila, że sądziłam, że wszystko szlag trafi, jednak to już nieważne. Udało się. W poniedziałek byłam na spotkaniu. Jak pisałam na początku - euforia cały czas mnie nie opuszcza. Uśmiecham się do mojego laptopa, ścian i kubka z kawą. Spełniłam swoje małe marzenie. Wiecie jakie to niesamowite uczucie ponownie spełnić marzenie? Jeżeli nie zróbcie tylko co w waszej mocy, aby się dowiedzieć. 


Wychodząc z domu w pośpiechu założyłam koszulę na lewa stronę, potknęłam się trzy razy na schodach i w turbo tępię teleportowałam się na przystanek tramwajowy. Nawet nie było mi zimno - co również jest ciekawym zjawiskiem. Cudem udało mi się znaleźć miejsce spotkania - nawigowanie samej siebie nie jest moją mocna stroną, ale o tym może innym razem. Zabawne jest to, jak każdy z Google Map skręcał w kierunku wyznaczonego miejsca. Wtedy też poznałam D. Nigdy nie miałam problemu z poznawaniem nowych ludzi. Jakoś tak po prostu mam. Bardzo się cieszę, bo mogłam cieszyć się z kimś, zamiast samej. A wiadomo, że fajnie jest cieszyć twarz wspólnie. Byłam też pod ważeniem całej społeczności - dawno nie było tak dużo pozytywnej energii w jednym miejscu. 


Zamieniłam z Krzysiem kilka zdań, zrobiliśmy sobie razem zdjęcia. Dziękuję D. jeszcze raz za twoje zdjęcia. Jeju, nie mogę przestać się cieszyć pisząc te notkę. Co za dziwne, ale cudowne uczucie. Właściwie, to przez te całe pięć godzin (?) na mojej twarz gościł szeroki uśmiech. Gości cały czas. Morał z tego taki, że trzeba cały czas iść do przodu, piąć się do góry. Wiadomo, każdy ma swoje gorsze dni, tygodnie. Najważniejsze, żeby nawet małymi kroczkami iść w stronę swoich marzeń. To jest najważniejsze, te małe chwile, na których budujemy kolejne. Każda może zmienić wszystko. Wiem, że to wydarzenie zapadnie długo w mojej pamięci i będzie bardzo dobrym motorkiem motywacyjnym do mojego dalszego działania. Chcę robić wielkie rzeczy i wiem, że mogę.


PS. Wybaczcie za jakość zdjęć. Wszystkie były robione standardowo telefonem, jednak ilość światła w sali była ograniczona, a mój telefon bez światła radzi sobie średnio. Dziękuję za dotarcie do końca wpisu. Widzimy się w kolejnym! I obiecuję, że będę tu częściej. A! No i znalazłam siebie we vlogu!

https://www.youtube.com/watch?v=RMMqKGeZqrs

28 komentarzy:

  1. Ojoj! Co za pozytywny wpis! :) Za takie notki Cię kocham też. :) Gratuluję spełnienia marzenia! I cieszę się razem z Tobą. :) Powiem szczerze, ze właśnie dziś potrzebowałam takiego tekstu. Jestem gotowa do działania. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest mi niesamowicie miło czytać takie komentarze <3 dziękuję!

      Usuń
  2. Zazdroszczę, w nocy oglądałam tego vloga, więc dobrze wiedzieć, że tam jesteś :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, że udało Ci się zrealizować marzenie! Pozdrawiam!:))

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  4. Super ;) Najważniejsze jest spełaniać marzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Woooo co za energia w tej notce! Mogę sobie tylko wyobrazić jak szczęśliwa byłaś tego dnia ;D
    Super! Marzenia naprawdę dodają skrzydeł ;)
    świetna relacja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, tak! nosiło mnie niesamowicie ; D

      Usuń
  6. Kojarzę Krzysztofa Gonciarza. Czasem oglądam jego filmiki. Szkoda że nie udało mi się być na żadnym ze spotkań.
    http://take-a-pencil-and-draw-world-of-races.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawdę szkoda, bo było ekstra spotkać go na żywo, móc zamienić kilka słów ; )

      Usuń
  7. amazing post :)
    Have a nice day :)

    http://itsmetijana.blogspot.rs/

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny post! :)
    Pozdrawiam!
    esteratakesphotos.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. to wchodź na youtube i zobacz o co chodzi ; DD

      Usuń
  10. Suuuper, marzenia trzeba spełniać :)
    Krzysia kojarzę, ale tylko kojarzę, może raz mi gdzieś mignął na yt.

    Najważniejsze, że udało Ci się być i Go spotkać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno mignął więcej razy ; D
      jasne, trzeba spełniać marzenia!

      Usuń
  11. Pół minuty na rejestrację... Ale udało mi się zapisać mojego chłopaka! On też tam był! :)
    >FOXYDIET<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jestem patronką, więc nie miałam tego problemu ; p
      ale super! może się z nim widziałam nawet!

      Usuń
  12. Nie słyszałam o nim, ale zainteresowało mnie to, że mieszka w Japonii :)

    https://roseaud.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzysiek jest mega ciekawą osobą z fajną historią ; )

      Usuń
  13. So cool!
    Have a nice day!
    www.recklessdiary.ru

    OdpowiedzUsuń
  14. Super przygoda, do tego ja nigdy nie poznałam kogoś ot tak.
    http://modoemi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie poznałam go ''od tak''. wzięłam udział w wydarzeniu organizowanym przez niego dla takich fanatyków jak ja ; p w każdym razie polecam

      Usuń
  15. Super, że spełniałaś swoje marzenie.
    Trochę zmotywował mnie twój wpis. Szczególnie końcówka. :)
    Masz wielki talent do takiego rozpisywania się.
    Nigdy nie słyszałam o nim. Zaraz sobie zobacze twój link. ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mega, mega dziękuję za ten komentarz <3 bardzo mnie zmotywował ; )

      Usuń