#024 - KOLEJNY RAZ W TYM ROKU


Siedzę właśnie w moim pokoju, przy moim biurku, na moim krześle (które musiałam odzyskać, bo okazało się, że znalazło nowego właściciela). Nie było mnie tutaj miesiąc. Nic się nie zmieniło, poza tym, że nie ma kto tutaj bałaganić (oprócz mojego kota) i mój rower zdecydował się stać na środku pokoju. Jemu zawsze wybaczę. Z niechęcią przyznaję, że lekko zaniedbałam bloga. Jedna notka w miesiącu? Dwie? Nie wiem, czy uda mi się opublikować ją jeszcze w październiku. Zaniedbałam bloga. Jednak mam na to doskonałe wytłumaczenie, chociaż jak wiadomo, tylko winni się tłumaczą. Jeżeli czytaliście poprzedni wpis, to wiecie, że spełniłam swój ogromny plan przeprowadzki na drugi koniec Polski. Przez ten miesiąc wydarzyło się tak wiele rzeczy, że nie jestem w stanie tego ogarnąć swoim małym rozumkiem. Minął miesiąc. Nigdy tak długo nie było mnie poza domem. Dla niektórych pewnie to nie jest dużo. Bardzo dziwne uczucie wrócić, nawet na kilka dni.


Październik był dla mnie jak pstryknięcie palcami. Kiedy o tym teraz myślę zastanawiam się jak dokładnie to wszystko się stało. Działo się tak wiele. Ciągle się dzieje. Nawet nie wiem jak to wszystko ubrać w słowa. Będąc na wrocławskim dworcu myślałam o tym jak to będzie wrócić do domu. Dziwnie? Chyba tak było. Ciężko to opisać. Motywem przewodnim mojej misji powrotnej poza wyściskaniem wszystkich i zjedzenia zupy pomidorowej było przytulenie mojego kota. Nawet nie wiecie jak można się stęsknić za jedną małą pokraką, która, jak się również okazało, niesamowicie tęskniła za mną. Aż mi się łezka w oku kręci. Nawet dwie.


Wróciłam do Wrocławia. Znów zmiana pokoju, z mojego na wspólny mój. Walizka cięższa niż ja z okazji dóbr konsumpcyjnych. Listopad. Szybko, czas mija niesamowicie szybko. Nie mówię, że to źle. Wręcz przeciwnie. Czas mija szybko, bo pozytywnie. Nowe otoczenie, nowi ludzie... nawet powietrze pachnie inaczej, i nie chodzi mi nawet o ten ''gruz'', który unosi się nad miastem. Kiedy to piszę uśmiecham się szeroko, mimo że ostatnio spadł na mnie jakiś odłamek z nieba. Wciąż nie mogę uwierzyć, że udało się to wszystko. Trzeba spełniać marzenia. 



Myślę, że nie zmieniłam się jakoś mocno, jednak czuję że moje oczy otworzyły się szerzej na wiele spraw. Sądzę też, że znalazłam wiele nowych furtek - tych, których tak uciążliwie szukałam. Okazało się też, że furtki tak naprawdę nie są zamknięte. Najgorzej to tylko do nich dojść. Potem otwierają się same. Moim zadaniem jest teraz wybrać te właściwie. To one ukształtują moją dalszą drogę. Nie wiem dokąd zmierzam. Celu nie mam - jednak na pewno jestem bliżej niż dalej. Tej mojej bezcelowości, która mnie z dnia na dzień zaskakuje. Jednak można złożyć coś z niczego. Uśmiecham się. To jest ogromne osiągnięcie. Jestem z siebie dumna. To już kolejny raz w tym roku. 



39 komentarzy:

  1. Gratulację całej przeprowadzki, to na pewno był duży, ale potrzebny krok. :)

    http://lapaczchwilfoto.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Dąż do swoich celów, ale też zaglądaj tu :) My wiernie czekamy :)
    A ten rudy kotek jak się wpasował w otoczenie liści ;) <3

    pozdrawiam
    katarzynakoziej.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, Junior wyglądał cudownie w tej stercie liści ; )
      a co do bloga to na pewno będę tu zaglądać częściej! dziś albo jutro nowy post!

      Usuń
  3. Oo jak fajnie znów widzieć Cię na blogu i czytać, że wszystko u Ciebie w porządku! :) Ja też obecnie poznałam to uczucie, jak to dziwnie jest wrócić do domu! Wyjechałam sobie na studia 200km od niego i jak wracam to aż nie mogę się nadziwić jaki mój pokój jest wielki! :) Ale jak jestem w domu to tak jakby czas na chwilę stanął, jakbym wcale nie wyjeżdżała. Dziwne, aczkolwiek przyjemne uczucie. Póki co wracałam co dwa tygodnie, teraz powrót planuję dopiero na Boże Narodzenie... Więc w sumie półtora miesiąca nie postawię nogi w domu, ciekawe jak to będzie! :O Ale mam nadzieję, że wszystko potoczy się dobrze. A Tobie życzę jeszcze więcej spełnionych marzeń! I zaglądania częściej na bloga! <3
    PS. Ostatnie dwa zdjęcia są przesłodkie! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie nie było w domu miesiąc... teraz nie będzie mnie dwa. mega, mega dziwne uczucie! szczególnie, że ja od domu mam jakieś ok. 500 km ; D

      dziękuję kochana <3

      Usuń
  4. Dobrze jest czasami zmienić otoczenie...i spełniać swoje marzenia...
    Pozdrawiam!:))

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  5. Oh w Twojej notce aż wypływa szczęście i radość, jak miło czytać i cieszyć sie Twoim pozytywnym nastrojem :) Zmiany są dobre, zawsze można doświadczyć czegoś nowego i niepowtarzalnego.
    Ale słodkiego kotka masz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie tak, zmiany są bardzo dobre ; )

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. tak, wyglądał mega kochanie w tych liściach ; )

      Usuń
  7. Mina kota na koniec posta - bezcenna :)
    Nie martw się tym, że Cię tu nie ma. Spełniasz marzenia to niepodważalny argument. Dobrze, że nie boi się dążyć do celu. To jest najważniejsze być czuła sie spełniona i dumna z siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Junior umie robić miny ; D
      dziękuję! jestem z siebie dumna!

      Usuń
  8. Rzeczywiście październik zleciał błyskawicznie i również nie wiem kiedy to zleciało.. To ostatnie zdjęcie jest świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ładnie napisane, fajnie się czytało ;).
    http://modoemi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Brawo za odwagę! Jesteś inspiracją! ;)
    P.S. Zabieraj kota ze sobą! ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mega mi miło to słyszeć!
      a co do kotka... to chętnie, niestety nie mam warunków tutaj na opiekowanie się nią ; x

      Usuń
  11. Zmiany sa fajne, człowiek po pewnym czasie przyzwyczaja się do nowego otoczenia! :)
    pozdrawiam, mikrouszkodzeniaa.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie się udało przyzwyczaić bardzo szybko, aż jestem pod wrażeniem ; )

      Usuń
  12. super zdjęcia zakochałam się w przeuroczych kotkach!
    julie-s-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo mi miło <3 ja też je uwielbiam!

      Usuń
  13. Miło się czytało
    Śliczne zdjęcia

    https://wirtualniewalniety.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytają posta cieszyłam się razem z Tobą :) Kotek jest boski :) pozdrawiam :)
    http://floverxv.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Great post! Beautiful photo!
    This cat is just lovely!))
    Have a good day!
    www.recklessdiary.ru

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak zwykle świetnie napisany post :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj teraz dni lecą jak szalone! Zwłaszcza, że wita nas ciemność i żegna również. Ale Wrocław ma to do siebie, że pochłania. I nie przejmuj się krzesłem, mi na początku też znikało :D
    >FOXYDIET

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pochłania, niesamowicie. i tak, teraz już chwila po 16 i jest ciemno...
      haha, krzesło zdobyłam, ale pewne znów mi ukradli ; D

      Usuń
  18. Kolejny genialny post. Naprawdę lubię sposób w jaki piszesz :)

    http://the-fight-for-a-dream.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajnie, że powróciłaś do dalszego pisania. Piękne zdjęcia. Miło się czytało twojego posta. Fajne opowiadasz. Dla mnie też szybko mijają dni. Idę kolejnego przeczytać posta, bo trochę na twoim blogu nie byłam. :))

    OdpowiedzUsuń