#023 - MISJA NA MARSA (WROCŁAW)


Czasami nie wiemy, że ryzyko, którego boimy się podjąć jest idealną drogą do szczęścia. Poświęcenie, którego wymaga cały plan, z nutką ryzyka, stresu i przede wszystkim ogromną dawka samozaparcia. Te składniki potrzebne są, aby marzenia zaczęły się spełniać (wiadomo, że same się nie spełnią). O tym właśnie dzisiejszy wpis! Przez ostatnie cztery miesiące w każdej notce, mniej lub bardziej dosłownie opisywałam cały mój magiczny plan. Dziś powiem wreszcie o co mi chodziło.


Plan był prosty - przeprowadzamy się. Oczywiście, jak zawsze łatwiej było to powiedzieć niż zrobić. Pamiętam, kiedy rozmawiałam z N. o tym wszystkim. WSZYSTKIM. Siedziałyśmy w jej kuchni bez planu na przyszłość. Technicznie rzecz biorąc - bez planu na kolejny dzień, więc ciężko było mówić o jakiejś dalekiej przyszłości. Wszystko co miałam umarło w totalnej rzeźni niewiniątek. Nie wiedziałam wtedy, że ten moment był/będzie/jest jednym z najważniejszych w moim życiu. Po pewnym czasie okazało się, że najlepszym. Pojawiła się iskierka nadziei, a potem ''to co, jedziemy?''. Nie pamiętam dokładnie momentu, w którym powiedziałam ''tak''. Pamiętam tylko jak przestawiłam cały swój tok myślenia i działania na jedną rzecz: spełnienie naszego planu.


PUNTK PIERWSZY - Jak
''Jak'' był bardzo ciężkim punktem do przejścia. Zawsze początki są trudne. Trzeba było to jakoś ugryźć. Zdecydować co, gdzie i jak. Zbierała się we mnie ogromna panika, stres ale i również ekscytacja. Zdecydowałyśmy co. Potem gdzie. Trzeba było rozebrać wszystko na czynniki pierwsze, aby opracować genialny plan działania.


PUNKT DRUGI - Praca
Musiałam znaleźć pracę. Misja na Marsa wymagała dużych nakładów pieniężnych. Z resztą wciąż wymaga. Okazało się, że w tym roku nie miałam problemów ze znalezieniem pracy jak się później okazało dzięki mojemu doświadczeniu. Znalazłam pracę. Spotkałam najlepsze dziewczyny jakie mogłam spotkać. Bez wahania mogę przyznać, że była to moja jedna z najlepszych prac - właśnie ze względu na osoby, z którymi pracowałam. Z tego miejsca chcę pozdrowić moje dziewczyny, jeżeli traficie kiedyś na ten wpis. I mam też nadzieję, że uśmiechniecie się czytając go.


PUNKT TRZECI - Obrona
W międzyczasie musiałam jeszcze postawić kropkę nad i, którą było skończenie studiów pierwszego stopnia - obrona mojego przecudownego licencjatu. Broniłam się w połowie lipca. Pisałam więcej o tym TU. Obrona obroną, najciężej było znaleźć czas na pisanie pracy i spotkania z promotorem. Gdyby nie mój elastyczny grafik nie wiem jak ja bym to wszystko ogarnęła. Dziękuję jeszcze raz Go. Obroniłam się. N też. Punkt kolejny. Next, next.


PUNKT CZWARTY - Mieszkanie
Okropny, okropny puntk programu, który przyprawiał mnie o ból brzucha za każdym razem, kiedy o tym myślałam. Gdyby nie G. nie miałybyśmy, gdzie spać podczas realizowania tego punktu. Dziękuję, Wycieczka po mieszkanie odbyła się dwa razy. Za pierwszym razem nie załatwiłyśmy kompletnie nic, co wywołało u mnie jeszcze większy ból brzucha (jakby ten poprzedni nie był wystarczający). W mojej głowie pojawiła się wizja spania na dworcu. Koniec końców udało nam się znaleźć świetny pokój, w dobrej cenie i mega dobrej lokalizacji.


PUNKT PIĄTY - Studia
Właśnie. Zawożenie papierów, cała rekrutacja i te sprawy. Poszło teoretycznie bez przeszkód. Zabawa zaczyna się wraz z nowym rokiem akademickim (zdążyłam już się prawie zgubić na nowej uczelni, więc jest bardzo wesoło). Zdecydowałam kontynuować moją edukację. Zobaczymy jak to wszystko wyjdzie.


Siedząc teraz w moim nowym pokoju, z laptopem na nowym biurku w nowym mieście nie wiem co mam myśleć, Oczywiście, jestem szczęśliwa i dumna z siebie, że udało mi się zrealizować mój plan. Chodzi bardziej o to, że nie mogę w to uwierzyć. Ogarnia mnie ogromna ekscytacja, uśmiecham się od razu, kiedy o tym myślę. To takie niemożliwe. Jednak morał z tego jest jeden - trzeba spełniać swoje marzenia, robić wszystko, aby to się stało, bo kiedy nam się udaje życie przybiera kompletnie nowy wymiar.

33 komentarze:

  1. Super, że Ci sie udało ;) Poczatki sa trudne, ale trzeba być silnym ;D
    Pozdrawiam ♥ #Smile
    Nasz blog - klik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! oczywiście, że są... ale potem już tylko z górki ; )

      Usuń
  2. Gratuluję spełnienia marzenia :) wielu z nas odkłada je, bo wydają się nie do przejścia :(

    pozdrawiam
    katarzynakoziej.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! wszystko jest do zrobienia ; )

      Usuń
  3. Zgodzę się zTobą, że trzeba robić wszystko aby być w życiu szczęsliwym ;)
    Zapraszam do siebie :http://kobiecomania.blogspot.com/
    ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miło mi. trzeba też o tym pamiętać ; )

      Usuń
  4. Fajna historia, i ciekawe zdjęcia, życzę powodzenia na studiach
    photos-by-mef.blogspot.com
    zaobserwujesz? Na pewno się odwdzięczę

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojeju, to o przeprowadzkę chodziło! Ja nie mam w tym doświadczenia, ale zdaję sobie sprawę z tego, że to musi być skomplikowane, zwłaszcza jeśli do tego, poza znalezieniem mieszkania, dochodzi tak jak u Ciebie do obrony, zmiany uczelni, znalezienia nowej pracy... Ale ogromne gratulacje, że Ci się udało! <3
    I wow, Wrocław! Ale masz fajnie... mam jakiś sentyment do tego miasta. Planowałam wybrać się tam na studia, ale ostatecznie plany się zmieniły. :))
    Co do działania i marzeń, miałam dziś bardzo ciekawy wykład, w którym było między innymi to, że aby spełniać marzenia, działać i coś zmieniać należy przekroczyć własną strefę komfortu. Jest to trudne, ale bardzo się opłaca. I ja się z tym w 100% zgadzam. WIęc ogromne gratulacje, że Tobie właśnie się to udało i życzę CI powodzenia "na Twoim Marsie" <3 :* Pozdrawiam ciepło!
    PS. Tak jak zawsze bardzo podoba mi się wpis i ogromnie podobają mi się zdjęcia! Widzę, że robione rybim oczkiem, pewnie do telefonu. Ja swoje noszę od czerwca w torebce, ale jakoś brakuje mi pomysłu jak fajnie je wykorzystać.... :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hah, tak! ciesze się, że wreszcie mogłam o tym napisać. wcześniej nie chciałam zapeszać ; )
      co do Wrocławia jestem zakochana w tym mieście. jest przepiękne. codziennie znajduję coś nowego, wszędzie mam blisko i cały czas coś się dzieje. to niesamowite
      przekraczanie własnej strefy komfortu - mega. dokładnie o tym dziś myślałam publikując post ; )
      PS. ja zabieram rybie oko zawsze ze sobą i wszystko nim fotografuję haha

      Usuń
  6. Ja mam nadzieję, że czekać mnie będzie już ostatnia zmiana miejsca przebywania. ; D Niemniej lubię zmiany. Fajnie, że Tobie wszystko się udało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też lubię zmiany - bardzo też ich potrzebowałam ; )

      Usuń
  7. Gratulacje tak wielkich sukcesów i odwagi ! ;)
    Życzę powodzenia w dalszych krokach.

    P.S. Zainteresował mnie Twój blog. Dodaję do obserwowanych ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję i życzę powodzenia dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Witamy we Wrocławiu :) I gratuluję odwagi, widać, że wiesz, co jest w życiu ważne! Nie warto myśleć "co będzie?", nie raz lepiej zaryzykować.
    >FOXYDIET<

    OdpowiedzUsuń
  10. Po to własnie są marzenia, aby móc je realizować. Miłego weekendu!:)

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  11. Trzymam kciuki żeby wszystko ułożyło Ci się we Wrocławiu! Dla mnie przeprowadzka ze śląska do wielkopolski też nie była łatwa, a za rok czeka mnie kolejna przeprowadzka.. :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Powodzenia we Wrocławiu :) Pozdrawiam!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem z tobą całym serduszkiem i cieszę się, że ci się udało ♥
    Swoją drogą zazdroszczę mieszkania we Wrocławiu, to mój studiowy cel :)

    https://roseaud.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratuluję obrony i zrealizowania swojego marzenia!
    Kiedyś wydawało mi się, że jestem osobą bez marzeń... ale zawsze czytając takie motywujące teksty, że komuś coś się udało rośnie we mnie nadzieja, że nie mogę bać się marzyć i powinnam zacząć się realizować :)
    Mam nadzieję, że przeprowadzka i nowy etap w życiu będą dla Ciebie pomyślne :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Super, gratuluje :)
    Plany i marzenia są po to, by je spełniać. Piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawy pomysł, praca to chyba wszędzie jest misja na marsa albo i dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie wyobrażam sobie siebie w takiej sytuacji. Jestem pewna, że nie poradziłabym sobie z tym wszystkim dlatego ogromne gratulacje!

    http://the-fight-for-a-dream.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Również przez to przechodziłam kiedyś, czasem jeszcze tęsknię za Wrocławiem :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Grunt, że wszystko skończyło się tak, jak powinno! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Beautiful photos!
    www.recklessdiary.ru

    OdpowiedzUsuń
  21. Śliczne zdjęcia :D
    Bardzo ładne widoki :)

    Odwdzięczam się za każdą obserwacje :)
    grlfashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Przeprowadzka to pewnie nie lada wyzwanie. Miło zobaczyć Wrocław na zdjęciach. Ja coraz bardziej zakochują się w tym mieście i z każdym dniem coraz bardziej je doceniam i cieszę się, że staje się coraz ładniejszym miastem :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Really interesting post) thanks for sharing)

    http://beyoutiful.com.ua

    OdpowiedzUsuń