#009 - TRYB SAMOLOTOWY (PIKNIK LOTNICZY)



Na samym początku ustaliłyśmy, że jedziemy. Dzień przed okazało się, że idealnie na czas pikniku rozpęta się burza i wszyscy umrzemy. Nie byłam zadowolona z takiego obrotu sprawy, szczególnie, że niesamowicie zależało mi, żeby tam pojechać. W dzień pikniku okazało się, że umieranie zostało przełożone na późniejszą godzinę - pojechaliśmy. W tym wpisie mini relacja z Pikniku Lotniczego w Świdwinie. Było cudownie. Zrobiłam bardzo dużo zdjęć - telefonem, które zobaczycie tutaj i aparatem (latające samoloty), które możecie zobaczyć tu: KILK


Udało mi się zrobić trochę ciekawych ujęć latających samolotów. Nie dysponuję profesjonalnym sprzętem, więc patrząc na to co mam - wyszły całkiem w porządku. Cud się też zdarzył, bo zabierając aparat ze sobą wiedziałam, że mój teleobiektyw nie działa jak powinien. Zamiast ostrzyć jak trzeba wydawał z siebie odgłosy świerszczy i cierpienia. W samochodzie nagle działać zaczął. Nie wiem jak to się stało, ale gdyby nie to - nie udałoby mi się nic zrobić. Także 1:0 dla mnie. 



Można powiedzieć, że wszytko poszło po mojej myśli. Obiektyw się naprawił, burza tak czy siak przyszła, ale już pod koniec imprezy a ja przede wszystkim miałam dzień wolny od pracy. Czasami los mi sprzyja, to muszę przyznać. Rzadko się to zdarza.



Może trochę o samej imprezie. Piknik organizowany jest co roku - ten był moim pierwszym. Nie wiem właściwie dlaczego rok temu nie pojechałam. Organizowane są wystawy statyczne samolotów - zdjęcia które widzicie powyżej, oraz pokazy dynamiczne - które przyznaję, były najlepszym punktem programu. Ogólnie było całkiem śmiesznie, bo minutę po wyjściu z samochodu  nad głową przeleciał mi F-16. Moje szczęście było nie do opisania. Ogólnie ten dzień w moim pamiętniczku zostanie zapamiętany jako jeden z fajniejszych. Nie mogłam się nacieszyć i w sumie dalej nie mogę. Niżej, na zdjęciach w tym wpisie zobaczycie, że nawet się uśmiecham - a jeżeli ja się uśmiecham na zdjęciach, to naprawdę musiało być fajnie.





Latając po całym lotnisku - ach te moje śmieszne żarciki - trafiłam na symulator dachowania. Kolejka była znośna, więc stwierdziłam, że chcę zobaczyć jak to jest. Poczekałam swoje, wsiadłam do samochodu, który zaczął się obracać. Mnie się tam podobało - jestem ogólnie fanką wszelkich przeciążeń i wiszenia głową do dołu. Wszystko działo się bardzo wolno, aby pokazać ochotnikom jak to jest - gdyby to było prawdziwe dachowanie - wszystko zadziałoby się w kilka sekund. Całkiem przerażająca wizja. Pamiętajcie, aby zawsze zapinać pasy, zawsze! Poniżej samochód, w którym wisiałam głową do dołu. Ogólnie polecam, mega dziwne przeżycie.



W hangarze obok znajdowało się schronienie - przed słońcem, oraz klimatyzacja - cud techniki. Jednak poza tym można było zobaczyć wystawę profesjonalnych zdjęć samolotów. Każde zdjęcie było podpisane dokładną specyfikacją - i powiem wam, że nie było tak źle jeżeli chodzi o sprzęt. Marzy mi się kiedyś zrobienie takich pro zdjęć, które zrobiłabym z drugiego samolotu. Cudowna wizja...





Ciężko opisać jak bardzo cieszyła mi się japa podczas tego wydarzenia. Jak to usłyszałam "zachowujesz się jakby cię ktoś miesiąc przetrzymywał w domu". No tak było - byłam dokładnie wszędzie, widziałam wszystko. Jedyne czego nie udało mi się zrobić - to sfotografować F-16. Ale co tam, widzimy się za rok.



         







Pobiłam dzisiaj jakiś rekord jeżeli chodzi o ilość zdjęć w notce. Widzicie, byłam w swoim niebie. Zrozumiałam też, że mój tatuaż znaczy jeszcze więcej niż myślałam na początku. Czas spędzony na pikniku był dla mnie jednym z lepiej zagospodarowanych dni i nie mogę doczekać się na więcej takich wydarzeń.

Zdjęcia latających samolotów (zrobione przeze mnie) - KLIK

28 komentarzy:

  1. Naucz mnie robić zdjęcia telefonem. Serio, mam jakiś dziwny (anty)talent, że robienie czegoś więcej, niż zdjęcie na insta (który mnie ratuje filtrami), zawsze kończy się przykrym zderzeniem z rozmazanymi plamkami, które tak finezyjnie łączą się z błogim brakiem ostrości i jakże cudnymi przebarwieniami. Pewnie fachowo nazwałabyś to inaczej, ale i tak wiesz o co chodzi ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na tych zdjęciach też jest filtr - nakładam ciągle ten sam, żeby zachować spójność kolorystyczną. chociaż nie na każdym zdjęciu wygląda tak ładnie jakbym chciała
      haha, wiesz, jeżeli masz parkinsona to ja ci nie pomogę, ale robiąc zdjęcie czymkolwiek warto pomyśleć nad tym co się fotografuje i ładnie kadrować - nie ucinać ludziom kończyn, starać się, aby horyzont był prosty. chociaż i tak wydaje mi się, że ten filtr robi za mnie całą robię ; D

      Usuń
    2. Całe szczęście parkinson i spółka mnie ominęli. Myślę, że problem może tkwić w używaniu tych "automatycznych" ustawień aparatu w telefonie, które działają dość losowo, a do ręcznych ustawień, to chyba trzeba już mieć jakieś wyczucie ; p

      Usuń
    3. ja używam automatycznych : D mało mam opcji manualnych w sumie. czasem też coś wyjdzie nie tak, kontrast za mocny itd wtedy po prostu takim zdjęciem się nie chwalę ; p

      Usuń
  2. Fajna sprawa taki piknik, choć pewnie hałas i tłum niemiłosierny. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hałas był, owszem, ale mnie nie przesadzał. wręcz przeciwnie, cieszyłam się jak głupek. ludzi było sporo, jednak nie na tyle, żeby ktoś mnie podeptał - żeby posiedzieć w samolocie kolejka była długa, to fakt. ale poza tym nie było źle ; )

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. naprawdę ; ) jeżeli ktoś się interesuje takim tematem to jak najbardziej!

      Usuń
  4. Ciekawe wydarzenie i świetne zdjęcia. Zarówno te w notce jak i na facebooku, mają swój klimat! szczególnie te tutaj :)
    Ps. Bardzo lubię Twój styl pisania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam plan dodać na fejsa trochę więcej zdjęć, ale nie zdążyłam. dodam pewnie na dniach jeszcze ; )
      dziękuję! bardzo mi miło!

      Usuń
  5. Cudowny ten tatuaż. Fajnie się czyta takie posty, na luzie, wszystko zrozumiale. :))
    pozdrawiam xx
    in-the-white.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pisanie relacji to nie jest moja mocna strona, ale z każdą notką coraz łatwiej mi coś sklecić ; ) dziękuję!

      Usuń
  6. Świetny wpis! Ja mimo tego, że do Świdwina mam niedaleko nigdy nie byłam na tym pikniku... Ba! Nawet nie wiedziałam, że on jest co roku... Może jeszcze uda mi się kiedyś pojechać ;)
    A Twój tatuaż świetnie wpasowuje się w temat ;)
    bydominikakopka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie żartuj! aż szkoda nie skorzystać, skoro tak blisko ; D my jechaliśmy około 70 km w jedną stronę, więc kawałek. a co do samego pikniku warto korzystać skoro się coś dzieje!
      dziękuję!

      Usuń
  7. Świetne wydarzenie, mieszkam godzinę od Świdnika i nawet nie wiedziałam, ze cos takiego się odbywa... wow,wow. :O
    karolinaaag - blog

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale fajne zdjęcia, relacja wyszło dobrze! :)
    Mój blog :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne zdjęcia :) Podziwiam także, że można takie ładne zrobić zwykłym telefonem ;o
    Zapraszam do siebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dziękuję! hm, myślę, że to kwestia filtra, dzięki niemu są takie ''przyjazne dla oka'' ; D

      Usuń
  10. Fajna sprawa taki piknik.:)
    tzanetat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyznam szczerze, że taki piknik to świetna sprawa *.* Mam nadzieję, że kiedyś będę miała okazje na takim uczestniczyć ^^ Ładne zdjęcia! Pozdrawiam!
    wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! i zdecydowanie polecam, można super spędzić czas ; )

      Usuń
  12. Te pikniki to świetna sprawa! Ja w tym roku byłam w Rzeszowie na pokazach ale niestety nagle znikąd zaczęła się ulewa i burza i mało zobaczyłam.. Byłam trochę zawiedziona.
    Anonimoowax - Klik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie dziwie ci się. też bym była. mnie burza złapała całe szczęście już w drodze powrotnej. może za rok zobaczysz więcej ; )

      Usuń
  13. Cudowne zdjęcia!:)
    obserwujemy?:)

    http://mylife-tasia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń