#003 - PANIE SAMOLOCIE



Dziś o moim pierwszym tatuażu. Pierwszym i chwilowo jedynym. Długo zastanawiałam się nad nim. Pamiętam jak kiedyś mówiłam komuś, że sama nie wiem, czy kiedykolwiek zdecyduję się na tatuaż. W sumie to poważna decyzja, bo jednak na całe życie. Pomijając fakt, że tak, zawsze można iść pod laser i go usunąć. Oczywiście nie mam nic przeciwko, jeżeli ktoś decyduje się na usunięcie tatuażu. Powodów jest dużo. Zdecydowałam się, poszłam i zrobiłam. Pod wpływem impulsu podjęłam ostateczną decyzję - samo zrobienie tatuażu rozważałam ponad rok. Od razu wiedziałam co chcę i gdzie, przeszkodą był przede wszystkim mój strach. Strach przed nieznanym. A jak będzie bolało i nie dam rady? A jak będę żałowała? A jak umrę? Pamiętam, że zapytałam mojego tatuażystę, czy jest opcja na śmierć. Powiedział mi, że jeszcze mu się nie zdarzyło, aby ktoś zakończył swój żywot podczas tatuowania. Stwierdziłam, że zawsze ktoś musi przetrzeć szlak pierwszego razu i to na pewno będę ja. Spoiler - nie umarłam. Tak, też sama się dziwię.



Dzień przed całą misją obejrzałam dosłownie każdy filmik na Youtube dotyczący tatuowania. Odwiedziłam różne fora internetowe i spanikowałam. Spanikowałam na tyle, że byłam już w drodze po mój telefon, aby przełożyć, albo odwołać wizytę. Nie odwołałam. Stresowałam się cały dzień, aż do siedemnastej. Godziny tortur. To w sumie bez sensu, bo sama zdecydowałam się na ten krok, nikt mi nie kazał się tatuować, wręcz przeciwnie - niektórzy nawet mi to odradzali. Jednak ja wiedziałam, że chcę to zrobić. Dla siebie. Najwyżej odpadnie mi ręka. Co tam. Po co komu lewa ręka. Kiedy tatuator nakładał kalkę na rękę zobaczyłam w lustrze jak to wygląda. Idealnie. Właśnie tej czarnej plamy w kształcie samolotu brakowało na moim ciele. Nie mówię, że poczułam się kompletna, chociaż może tak właśnie było. Jeżeli chodzi o sam tatuaż nie było innej opcji. Musiał to być samolot. Mimo że mam tak dużo pomysłów na rożne tatuaże samolot był jedynym wyborem na pierwszy tatuaż.

Bolało? No właśnie. Teraz trochę śmieję się pod nosem, kiedy myślę jak bardzo się stresowałam. Zgadnijcie co. Stresowałam się niepotrzebnie. Wiadomo, nie był to szczyt komfortu jaki można osiągnąć, bo jednak jakimś cudem tusz musiał się znaleźć pod skórą. I to, że dzieje się to tak a nie inaczej trzeba zaakceptować. Nie bolało. Ciężko opisać tak naprawdę jakie to uczucie. Jak zacięcie się czymś ostrym, jak depilacja depilatorem? No nie wiem. Na pewno jak robienie tatuażu.



Najdziwniejsza z tego wszystkiego była reakcja ludzi. Dlaczego wytatuowałaś sobie samolot? O co chodzi? Ale ty jesteś dziwna. No okej, może. A co się to interesuje? Poruszenie osób trzecich było niesamowite. Najlepsze jest to, że ja nigdy nie analizowałam znaczenia mojego tatuażu. Wiadomo, coś jednak na rzeczy jest, ale bez przesady. Pierwsze tygodnie były dosyć irytujące jeżeli chodzi o innych ludzi. Osoby, które znają mnie bliżej nie zapytały mnie ani razu dlaczego samolot. Więc to raczej kwesta poznania drugiej osoby. I ciekawość. Na pewno.

Czy planuję kolejny tatuaż? Tak. Kiedy? Nie wiem. Zrobienie tatuażu to proces, który potrzebuje trochę czasu. Na zrobienie go, a potem na zadbanie o niego. Później ewentualne poprawki i kolejny tydzień na wygojenie. Pieniądze również są potrzebne. Także chwilowo nie mam ani jednego ani drugiego, a szkoda. Ale wszystko w swoim czasie. Pomysłów mam sporo, nie mogę się doczekać, aż je zrealizuje.

15 komentarzy:

  1. Swietnie piszesz! Pochłonęłam tez post w sekundę :). Tatuaz fajna sprawa, ale ja chyba jeszcze do niego dojrzałam ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jasne. wszystko w swoim czasie! dziękuję za miłe słowa ; )

      Usuń
  2. Super piszesz :D Z przyjemnością się czyta takie posty :D A te zdjęcia po prostu dopełniają całość :D

    Gattta

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie do siebie pasujecie! Też planowałam tatuaż, ale za bardzo nie jestem pewna co to ma być :)

    Ultrakobiecy blog o muzyce:

    gitaraiszpilki.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję ; )
      ja teraz mam problem, bo mam za dużo pomysłów na tatuaże i nie jestem w stanie się na żaden zdecydować ;x

      Usuń
  4. uweilbiam takie tatuaze w stylu water color. Sama jeszcze nie mam tatuażu bo jeszcze nie mam 18 lat, ale od gimnazjum wiedziałam że napewno zrobię tatuaż po 18.Twój bardzo mi się podoba, nigdy nie widziałam tatuażu właśnie z samolotem.
    http://magdelblog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wydaje mi się, że ten motyw jest bardzo popularny. fakt, że nie widziałam osoby z takim tatuażem na żywo - w internecie jest tego mnóstwo. co do niebieskiej plamy - to był pomysł mojego tatuatora, na który się zgodziłam, nie żałuję ; )

      Usuń
  5. Śliczny tatuaż. Ja się już od dłuższego czasu zastanawiam czy może na 18 sobie nie zrobić, ale trochę się boje haha dokładnie tak jak opisywałas na początku :)

    kariaxv.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma czego się bać ; ) jak nie spróbujesz to nie dowiesz się ''jak to jest'', mega ciężko opisać jak czuć robienie tatuażu ; p w każdym razie kibicuję!

      Usuń
  6. Ja też ostatnio zdecydowałam się na mój pierwszy i nie żałuję :) zdecydowanie uczucie jak depilacja depilatorem. No i to jest cholernie uzależniające, już planuję kolejny, bo na tym jednym na pewno się nie skończy. Ja i mój geometryczny wilkeł (również na lewej ręce) pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, ciężko to opisać, ale wydaje mi się, że do depilatora najbliżej (o ile ktoś kiedykolwiek używał ; D)
      ja czekam aż tylko będę miała trochę odłożonych pieniążków i polecę zrobić kolejny!

      Usuń
  7. Podoba mi się ten samolot...I trochę kojarzy z moim pomysłem (zastanawiam się już nad dwa i pół roku... cóż) czarna sylwetka mężczyzny z lekkim niebieskim tłem jak z okładki 'Ptaśka'. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój tatuażysta zadecydował o tej niebieskiej plamce, ja chciałam sam samolot, jednak teraz nie wyobrażam sobie, żeby wyglądał inaczej ; p

      Usuń
    2. Tatuażysta miał rację. Plamka idealnie dopełnia symbol. :)

      Usuń