Jak fotografuję motyle, czyli moje makro


Lato w pełni, w ogrodzie pełno kwiatów i pełno robaczków... więc z tej okazji postanowiłam podzielić się z Wami moją wielką tajemnicą! Tak naprawdę to wcale nie tajemnicą, ale pewnie przydatną dla niektórych wiedzą jak fotografuję z bliska [w tym przypadku] motyle. Nie pamiętam kiedy ostatni raz robiłam zdjęcia makro, poza robakami. Zawsze podziwiam zdjęcia kropli, nie mówiąc o płatkach śniegu, czy innych małych detalach, jednak sama z makro zostaję przy robaczkach. Może kiedyś coś mnie natchnie, kto wie, kto wie.


 Pewnie niektórzy z Was słyszeli o pierścieniach pośrednich, służących do zdjęć makro. Ja posiadam stare, trzy pierścienie z mocowaniem M42. Co oznacza ten tajemniczy kod wytłumaczę w dalszej części notki. Pierścienie dostałam od wujka w prezencie, który kiedyś bawił się w takie zdjęcia, jednak było to dawno temu i teraz nie są już mu potrzebne, więc oczywiście przygarnęłam je do siebie.
Jak pisałam wyżej posiadam trzy pierścienie o łącznej długości mm 49 mm. Najmniejszy posiada 7 mm, średni 14 mm a największy 28 mm. Można łączyć je ze sobą, jednak ja zwykle używam maksymalnie dwóch, ponieważ z trzema ciężko trafić z ostrością, z dwoma jest odrobinę łatwiej. A wyglądają właśnie tak:




Posiadam na nie oryginalne pudełeczko od kompletu, w którym je przechowuję, aby mi się nie pogubiły, bo nie mam zwyczaju skręcać ich razem po zrobionych zdjęciach. Dobrze też trzymać je ze sobą, aby uniknąć ich szukania kiedy będą potrzebne. Kiedyś jeden pierścień położyłam na szafce i oczywiście za jakiś czas nie wpadłam na pomysł, że właśnie tam mogłam go zostawić. Jednak głupio byłoby zgubić któryś z nich.



Pewnie zastanawiacie się jak przykręcić pierścienie. Żeby Wam o tym opowiedzieć najpierw zacznę o obiektywie, który używam do zdjęć makro. Obiecuję, że później wszystko stworzy spójną całość, a przynajmniej powinno. Nie no, serio. Będzie spójne. Chyba.
Obiektywem którym fotografuję makro jest Helios 58 mm f/2. Powodem dla którego używam mojego niezastąpionego Heliosa a nie na przykład Nikkora 50 mm f/1.8 jest fakt, że posiada również mocowanie M42 o którym wspomniałam wcześniej. Z tym mocowaniem nie ma opcji, aby przykręcić je do Nikkora. Gwint nie pasuje również do Nikona, jednak z tym pomocą służy przejściówka, która z jednej strony posiada mocowanie M42 a z drugiej nikonowe.  M42 był popularnym gwintem w starszych aparatach takich jak Pentax, Practica czy... Zenit. I właśnie stąd mam mojego Heliosa. Odkręciłam go od Zenita, aby móc używać go z Nikonem. Kiedy nie miałam jeszcze 50 mm - prawie idealnie zastępował mi jego rolę. Zrobiłam nim kilka sesji, jednak był problem, ponieważ z przejściówką którą pokażę Wam na zdjęciach poniżej, obiektyw nie ostrzył do nieskończoności, a do pewnego punktu, co było bardzo ograniczające. Zakupiłam potrzebną przejściówkę z soczewką, aby mieć upragnioną nieskończoność, jednak nie byłam zadowolona, bo obiektyw przez nią gubił ostrość. Więc do makro koniecznie przejściówka bez soczewki, czyli taka jak na zdjęciach niżej.










Po zamontowaniu przejściówki do obiektywu wygląda to tak:




Pierścienie pośrednie montuje się między korpus aparatu a obiektyw, w moim przypadku między przejściówkę a obiektyw. Oczywiście, są pierścienie dla Nikkorów, przy których nie ma aż tak dużo kombinowania jak u mnie, jednak owych nie posiadam a radzę sobie całkiem dobrze ''po staremu''. Popytajcie wujków, ciocie, babcie i dziadków czy może nie mają gdzieś na strychu, albo w piwnicy Zenita, jeśli mają to z kompletem na pewno dostaniecie Heliosa [a może coś ciekawszego?], może Wam się poszczęści i takie pierścienie też się znajdą. Nigdy nic nie wiadomo!



Aparat ''nie widzi'' obiektywu, który jest przykręcony na przejściówkę, więc jedynym wyjściem jest fotografowanie na trybie manualnym. Ostrość również ustawiamy ręcznie, co czasem jest kłopotem. Z np. 100 zdjęć wyjdzie mi 15 ostrych akurat tam gdzie chcę, więc nie można zniechęcać się na starcie. Motylki wiadomo jak to motylki uciekają, wiatr wieje... no ale dla tych 15 ładnych warto poczekać.


Na koniec przygotowałam dla Was zdjęcia z bardzo zrozumiałą instrukcją obsługi pierścieni, którą trzymam również w pudełku, dlatego jest tak ładnie wygnieciona. Niestety, nie umiem języka rosyjskiego, ale od czego mamy internet.



A efekty...





W dzisiejszej notce to tyle. Dziękuję za cierpliwość w dotarciu na sam koniec! Do zobaczenia w następnym wpisie ; )

20 komentarzy:

  1. też mam te pierścienie. :D dostałam w gratisie jak kupowałam dwa obiektywy od jednego faceta. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie te czy na gwint nikonowy? : D bardzo fajny gratis!

      Usuń
  2. zachęciłaś mnie z powrotem do makro, z którym tak naprawdę zaczynałam fotografię. Tata to wie, na imieniny(maj) kupił mi pierścienie makro, ale od tamtej pory zrobiłam może parę zdjęć...najpierw brak czasu, potem brak obiektów do fotografowania, a teraz upał+to, że mieszkam w Wawie i rzadko gdzie naturę można złapać dobrą do makro...miałam wyjechać nad swoje ukochane jezioro, nad którym robię multum makro, ale niestety się nie udało...ale może wyciągnę jutro chłopaka gdzieś za miasto i popstrykam:D + podoba mi się plastyka w tych prezentacyjnych zdjęciach obiektywu+akcesorii:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jasne, zabierz chłopaka na spacer i wrzuć mu do plecaka aparat i pierścienie ; D wtedy nie będzie wymówki i pewnie wyjdą super zdjęcia!
      ach, chciałabym sobie pomieszkać w Warszawie, masz tam dużo miejsc na super sesje!
      i cieszę się, że się podobają ; ))

      Usuń
  3. Jakie piękne!
    Świetna ostrość i kolory! :)
    http://ahnees.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie to wszystko opisałaś. Cudnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny wpis, własnie takiego szukałam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie piękne zdjęcia, takie lekkie i miękkie, delikatne :)

    http://pastimedelicjee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. a relacja z Perseidów będzie ? ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie będzie ;c dwa zdjęcia na krzyż mi wyszły i nie ma czym się chwalić ; p

      Usuń
    2. Więc jeszcze musisz spędzić kilka nocy z aparatem i zrobić poradnik o długich czasach naświetlania :P

      Usuń
    3. albo napisać o dokuczającym księżycu podczas nocy Perseidów ; D
      na pewno jeszcze posiedzę w ogrodzie i porobię zdjęcia nieba, jednak nie wiem kiedy

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. nie ma czego. sama tworzysz takie piękne zdjęcia!!!

      Usuń
  9. No efekty są nieziemskie <3 Próbowałam kilka razy tak robić, niestety jakoś nie mam do tego wystarczającej cierpliwości :P Próbowałaś może też robić zdjęcia free lancing czy jak to się nazywa? Wtedy wychodzą jeszcze lepsze efakty, niestety sama boję się, że obiektyw, który oddalony jest od body uszkodzi gwint, albo matryca się pobrudzi :( Pozdrawiam i podziwiam zdjęcia zrobione przez Ciebie :* Pozdrawiam i zapraszam tutaj: http://panpolaczek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. próbowałam, próbowałam, jednak dbam przesadnie o swój aparat i nie przyjmuję do wiadomości fotografowania na odsłoniętej matrycy ;c paprochy tak czy siak się tam dostaną a ja im na pewno nie pomogę xD

      Usuń