Autoportrety - czyli: co? i jak?


W dzisiejszej notce chciałabym zdradzić Wam jak robię sobie autoportrety. Dla niektórych na pewno będzie to oczywiste, niektórym może coś doradzę, więc zapraszam do lektury i oglądania zdjęć.
Przede wszystkim zacznę od sprzętu. Co jakiś czas dostaję pytania dotyczące mojego aparatu, dokładnie modelu i obiektywów jakimi fotografuję. Moim aparatem jest Nikon d90. Co do nikonów to uczepiłam się tej firmy od początku. Moją pierwszą lustrzanką był również Nikon, jednak d60. Było to dobrych kilka lat temu, więc zdążyłam się już z nim pożegnać. Popsuł mi się podczas jeden z sesji, jednak nie mam do niego pretensji, bo po takim czasie ja też bym się popsuła. Jeżeli ktoś jest ciekawy, to poszła mi migawka. Gwarancja dawno się skończyła a naprawa była nieopłacalna. Po roku udało mi się zebrać na d90 [oczywiście z pomocą dobrej duszy, którą nazywa się mamą]. Jestem jak najbardziej zadowolona z d90, przekonał mnie przede wszystkim tym, że ma wbudowany silnik, co bardzo mi ułatwia sprawę z obiektywem bez silnika. Nie wygląda jeszcze tandetnie i plastikowo, jak niektóre nowsze nikony i można powiedzieć, że jest trochę wyżej niż przykładowo d3000 czy d5000. Po czasie użytkowania widzę niektóre wady, które mi przeszkadzają np. ograniczenie w nagrywaniu filmiku do 5 minut oraz słaby AF podczas kręcenia, jednak da się z tym żyć. Gdybym miała więcej funduszy, oczywiście, kupiłabym aparat z wyższej półki, ale trzeba też coś czasem zjeść a nie tylko robić zdjęcia... czy nie? 


Obiektywów mam kilka, jednak od dłuższego czasu jedynym używanym jest Nikkor 50 mm 1.8 D. Obiektyw nie posiada silnika, jednak dzięki wbudowanemu w d90 mam automatyczne AF, co zdecydowanie pomaga podczas robieniu autoportretów, ale jak i sesji zdjęciowych. Dzięki temu, że jest bardzo jasny łatwo jest uzyskać tak bardzo kochany przez wszystkich BOKEH, czyli słodkie rozmazanie tła, jednak warto nie zapominać o małej głębi ostrości przez to, którą łatwo skierować czasem tam gdzie nie chcemy i potem zamiast ostrej twarzy wychodzą ostre włosy. To mój częsty problem przy autoportretach, właśnie źle pokierowana ostrość i często cierpię z braku możliwości rozdwojenia. Moim rozwiązaniem tego problemu jest po prostu wybranie punktu gdzie aparat ma ostrzyć i wiara, że ustawie się tak jak powinnam. Autofokus czasem wyostrzy tam gdzie głupio wygląda, więc nie polecam. 



Do wyzwolenia migawki, czyli cudownego pstryczku używam dwóch rzeczy. A może inaczej: mam dwie rzeczy a używam jednej, bo bardzo daleko mi do sklepu, żeby kupić baterię. Już wyjaśniam. Pierwszą rzeczą, która pomaga przy zrobieniu sobie zdjęcia jest zwyczajny pilocik. Zmieniamy w aparacie opcje wyzwolenia migawki, naciskamy przycisk i jest. Minusem pilota jest to, że trzeba kupować do niego baterie, które... bardzo szybko się rozładowują. Podczas robienia zdjęć na przykład. Mój pilot leży bezczynnie już od roku, bo ciągle daleko mi do sklepu po baterie. Jednak z pomocą pilocika możemy zrobić sobie zdjęcia w całości, nie tylko portrety, więc jest duża motywacja, aby iść do sklepu. WRESZCIE. Nie mam jakiegoś firmowego pilota, zwyczajny za chyba ok. 10 zł na allegro [kupowałam już dawno, więc może kłamię, musicie sprawdzić sami]


Drugim sposobem wyzwolenia migawki jest wężyk spustowy. Kupiłam go specjalnie, aby fotografować niebo, jednak nieba nie fotografuję ostatnio, więc używam go do autoportretów. Co do nieba to bardzo przydatną funkcją jest opcja bulb, czyli otwarcie migawki na taki czas jaki nam się podoba. 
Naciskamy przycisk, zdjęcia się trzaskają i jest super. Przy lekkim przyciśnięciu aparat ostrzy, po dociśnięciu robi zdjęcie. Minusem jest ograniczenie kabelka, który dokładnie ile mierzy nie wiem, ale starcza mi tylko na portrety, gdy chcę minimalnie większy kadr widać jak ręka mi wystaje co motywuje mnie do pójścia po głupią baterie do pilota. Grr. Niemniej polecam, bo baterii do wężyka nie trzeba. W moim d90 podłącza się go do wejścia GPS a czemu tam nie wie nikt, a tak naprawdę ja nie wiem. Działa? Działa. Jeszcze chciałabym dodać, że wężyk też kosztował mało, na allegro i pewnie w sklepach znajdziecie różne w różnych cenach, jednak z mojego doświadczenia nie trzeba wydawać aż tak dużo pieniędzy.






Podczas autoportretów niezbędny jest statyw. Cudownym statywem nie mogę się pochwalić, bo kupiłam taki, aby po prostu był. Boję się wystawić go przy większym wietrze ze względu na traumę, którą wciąż posiadam [kiedyś przewrócił mi się statyw z przymocowanym aparatem. Statyw się połamał, obiektyw pobił.. także tego]. Najlepiej kupować statywy ciężkie i stabilne. Im cięższy tym lepszy. Ja mam lekki, który był tani, więc co się dziwić. Po prostu przy wichurach nie robię sobie autoportretów. 


Co do programu w aparacie czasem, gdy nie mam czasu, włączam automat, ale wkurzam się potem przysłoną 4 albo gorzej, więc robię to bardzo rzadko, staram się unikać braku czasu podczas autoportretów i ustawiać manualnie. Autoportrety robię albo w domu albo na powietrzu. Kiedy pogoda za oknem nie sprzyja i nie ma możliwości wystawienia bezpiecznie całego sprzętu na podwórku lub zwyczajnie jest zimno ustawiam cały sprzęt przy oknie, aby mieć dobre światło. Kiedyś próbowałam rozkładać jeszcze blendę, mocując ja na krześle, jednak nie zdało egzaminu. Jak ustawiam aparat? ISO 100, przysłona 1.8 albo 2, czas zależy od warunków. W domu zwiększam czasem ISO, bo jednak nie jest tak jasno jak powinno. Balans bieli automatyczny, kolory zawsze potem i tak będą inne. Po ustawieniu wszystkiego, podłączeniu tego co trzeba, zamontowaniu aparatu na statyw zostaje nic jak robienie sobie zdjęć. Co jest najtrudniejszym zadaniem.




A efekty? 



W dzisiejszej notce to tyle. Mam już przygotowane zdjęcia na następną, trochę [bardzo trochę] z innej beczki, szykuje również zdjęcia z Paryża na trzecią część. Niedługo kolejny post!
Trzymajcie się!

16 komentarzy:

  1. świetny poradnik. naprawdę pomogłaś. :)
    szalonazduna23.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo się cieszę w takim razie ; D

      Usuń
  2. Bardzo dobry temat :) jako poradnik idealnie się nadaje.


    ladyfashworld.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo się cieszę! mam przygotowane już zdjęcia na kolejny taki 'poradnik' ; )

      Usuń
  3. świetny post dla świeżynek;)


    ps. a u mnie? SILVER SNAKE na blogu!

    OdpowiedzUsuń
  4. musze przyznac ze twoje sugestie sa bardzo przydatne. niby taki prosty, praktycznie wszystkim znany temat a szczerze mowiac duzo nauczylam sie po przeczytaniu twoich wskazowek!

    BLOGDROBE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to bardzo się cieszę, w takim razie ; ) na pewno będzie więcej takich postów!

      Usuń
  5. Świetny post! :)
    Piszesz tak lekko i niektóre fragmenty mnie rozbawiły :)
    Będę wpadać częściej ! :)

    http://ahnees.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. staram się, jednak ciężko pisze się takie notki, bo chciałabym przekazać w jednym czasie za dużo informacji ; p
      zapraszam ; ))

      Usuń